Make your own free website on Tripod.com
Ryszard Mackiewicz

80. rocznica powstania Gimnazjum Polskiego im. A. Mickiewicza w Kownie

Prawie z każdego numeru "Naszej Gazety'" Czytelnik może się dowiedzieć o kłopotach i plagach nękających polską oświatę w Państwie Litewskim. Brakuje wszystkiego: szkół, nauczycieli, podręczników, a przede wszystkim pieniędzy i właściwej opieki. Oficjalnie między mniejszościową oświatą w Polsce i na Litwie istnieje równowaga i obydwie mają się doskonale. Statystycy, drążący ten temat, nie biorą jednak pod uwagę liczby Polaków na Litwie i Litwinów w Polsce.

... Dzisiaj na terenie, gdzie przed wojną zamieszkiwało ponad 200 tys. Polaków nie ma ani jednej polskiej szkoły, a jedynie kilka borykających się z ogromnymi trudnościami oddziałów ZPL - u. Polacy z Kowieńszczyzny w wyniku represji sowieckich i litewskich zostali wywiezieni, wymordowani lub wyjechali w ramach tzw. "ewakuacji". Ich ''ostatni Mohikanie" rozpaczliwie walczą o przetrwanie w polskości.

Polskie gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Kownie, gdyby istniało, jesienią tego roku obchodziłoby swoje 80 - lecie. Zamknięte zostało przez władze Niepodległej Litwy w przeddzień wkroczenia wojsk sowieckich do Kowna (15. 06. 1940 r.). Charakterystyczne jest to, że władze oświatowe litewskie postarały się zamknąć to znienawidzone gniazdo polskości "'własnoręcznie", nie czekając na pociągnięcia sowieckich władz. 28. 11. br. w dawnym gmachu gimnazjum polskiego w Kownie po raz pierwszy od jego zamknięcia odbędą się uroczystości rocznicowe. Grono miejscowych Polaków (oficjalne statystyki litewskie twierdzą, że ich tam nie ma) od lat z trudem utrzymujących się przy polskości, postanowiło uczcić okrągłą rocznicę powstania swojego gimnazjum. Impreza ta była jednocześnie obchodem 10. rocznicy powstania miejscowego Oddziału ZPL. Jego członkowie z panią prezes Lidią Chomańską od prawie ponad dwóch lat z okien zapadłej w ziemię chałupki smętnie spoglądają na drugą stronę ulicy Orzeszkowej, gdzie stoi prawie naprzeciwko okazały budynek dawnej siedziby "Pochodni". W budynku tym mieszczą się instytucje litewskie, a władze miasta nie widzą żadnych powodów, aby go zwrócić prawowitym właścicielom.

Wyznaczenie siedziby ZPL - u przy tej samej ulicy jest oczywiście "przypadkiem", a nie zamierzoną złośliwością. Egzystować Polakom w Kownie nie było lekko i przed wojną, ale mniejszość polska zorganizowana w różnych agendach "Pochodni" mogła zawsze liczyć na opiekę państwa polskiego, Światowego Związku Polaków za Granicą i duże wsparcie finansowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dziś tamtejsi Polacy twierdzą, że nikt w Polsce o nich nie pamięta, dyplomaci niechętnym okiem spoglądają na ich istnienie, mimo to starają się pamiętać o swoich korzeniach i trwać przy polskiej tradycji i języku. Od lat podejmowane są próby utworzenia choćby jednej klasy polskiej przy którejś ze szkół litewskich - bezskutecznie. Jedyną namiastką polskiego szkolnictwa jest niedzielna szkółka jęz. polskiego gnieżdżąca się w jednej z klitek ZPL - owskiego lokalu.

Ongiś było inaczej. I wojna światowa przyniosła rozgromienie caratu i jego wszystkich struktur - w tym szkolnej. Wracający w 1918 r. do Niepodległego litewskiego już Kowna Polacy jeszcze od władz okupacyjnych niemieckich uzyskali zezwolenie na otwarcie polskiej średniej szkoły. Pod egidą założonego tow. "Oświata" zrealizowano ten projekt i szkołę otwarto 10. 02. 1919 r.

Pierwszą dyrektorką została mianowana dr fil. Maria Micewiczówna, która była zmuszona po kilku miesiącach ustąpić. Do końca roku szkolnego jej obowiązki sprawował ks. kanonik Bronisław Laus. Trzecim dyrektorem był Leon Przemieniecki (1. 09. 1919 r. - 20. 06. 1920 r.), zaś po nim kolejno tę funkcję pełnili: Antoni Wojczulewicz (1. 09. 1920 r. - 28. 09. 1928 r.), Ludwik Abramowicz (28. 09. 1928 r. - 15. 02. 1938 r.), Ludwik Wialbutt (15. 02. 1938 r. - 15. 03. 1938 r.), Franciszek Dąbrowski (16. 03. 1938 - 1. 07. 1940 r.). Ostatnim p. o. (pełniącym obowiązki) dyrektora został powtórnie Ludwik Wialbutt (1. 07. 1940 r. - 31. 08. 1940 r.) i jemu to przypadł w udziale smutny obowiązek likwidacji gimnazjum. On i jego dwaj poprzednicy byli karnie zwalniani przez władze za nie usuwanie uczniów, których rodzice mieli w paszportach często przymusowo wpisaną narodowość litewską.

Gimnazjum rozpoczęło działalność od 334 uczniów w roku szkolnym 1919/20, największą 547 liczbę w roku szkolnym 1922/23, po tym liczba zaczęła się zmniejszać, aby spaść do 195 w roku szkolnym 1938/39. Liczba maturzystów od 1921 r. (17), małe wzloty i upadki uzależnione głównie od szykan litewskich i zamykania szkół podstawowych poprzez rekordowy rok 1930 (53), w 1939 r. spadła do 12 osób, które pod litewskim nadzorem przebrnęły przez bardzo trudny egzamin maturalny. Trzeba podkreślić, że ukończenie matury w polskim gimnazjum nie upoważniało automatycznie do studiów na uczelniach litewskich, których wydziały (niektóre) były w ogóle dla Polaków zamknięte. Na uczelniach polskich i innych europejskich matury polskich gimnazjów z Litwy były honorowane i wysoko cenione ze względu na wysoki poziom nauczania.

dn. 10. 02. 1919 r. w wynajętym lokalu przy ul. Majronisa rozpoczęło swą działalność Kowieńskie Gimnazjum. Poświęcenia lokalu dokonał ks. kanonik Jakubowski, a początkowa liczba 60 uczniów w ciągu roku wzrosła do ponad 300. Początkowo dziewczęta uczyły się rano, a chłopcy od godz. 14.00. Gdy uczniów ubyło i zajęto nowy gmach (1930 r.) szkoła stała się koedukacyjna jednozmianowa. Edukacją i patriotycznym wychowaniem młodzieży zajmowali się wspaniali wychowawcy. Prefektem był ks. Polikarp Maciejowski, a później ks. Sieklucki i ks. Władysław Wołłowicz, Józefa Butkiewiczówna uczyła jęz. polskiego i była najstarszą wiekiem w zespole nauczycielskim i mieszkanką Kowna od dzieciństwa. Jęz. polskiego i literatury od 1926 r. w klasach męskich uczył Czesław Stefanowicz, a w żeńskich Nora Bucewiczówna, Krystyna Szukszcianka dzieląc się klasami z Heleną Szwejkowską (od 1933 r.) i Martą Burbianką, uczyły literatury i jęz. polskiego, zajmowały się harcerstwem, kołami PCK i teatrem szkolnym. Dorywczo uczył także Zygmunt Mirowski, student prawa UWW, podobnie Józef Majewski w klasie wstępnej uczył geografii, historii i języka polskiego.

Śpiewem i ręcznymi robotami zajmowała się Elżbieta Piotrowska, chór prowadził Piekarski, a Leon Ślużyński wychowanie fizyczne. Maria Alszleben z domu Ślendzińska uczyła rysunków, M. Rudzińska - Arcimowicz wykładała historię do roku 1930. Kamilla Drzniewiczówna uczyła jęz. francuskiego, a niemieckiego kolejno A. Pasche i Helena Dagis.

Języka litewskiego uczyli kolejno R. Dobkiewicz, Józef Żugżda, Józef Galwitis oraz Irena Dąbrowska aż do 1940 r. Szymański i A. Dawidowicz uczyli łaciny do 1932 r. Stanisław Kimont - inżynier projektant gmachu przy ul. Leśnej uczył kosmografii i matematyki do 1926 r., a Władysław Rutkowski geografii. Witold Syrunowicz - fizyki i matematyki, Aleksander Ślendziński biologii, a Kazimierz Horbaczewski matematyki. Apolinary Opulski początkowo uczył matematyki i chemii, później "zlitwiniał" i przychodził jako delegat litewskiego Ministerstwa Oświaty.

Zofia Surwiłłowa wykładała księgowość, handlowość i towaroznawstwo. Eugenia Zaborska - historyk - była wicedyrektorem szkoły. Po niej kolejno "przełożonymi" (opiekunką dziewcząt) były ucząca polskiego Stanisława Soińska i psycholog Joanna Narutowiczowa. Dyrektor Wialbutt uczył matematyki, podobnie Franciszek Dąbrowski. W ostatnim roku działalności polskiego gimnazjum (1939/40) historię Litwy w jęz. litewskim wykładał Jerzy Ochmański.

Wśród nauczycieli ok. 1930 r. byli już absolwenci gimnazjum, którzy po studiach rozpoczęli w nim pracę. Władysław Stomma wykładał ekonomię polityczną, geografię gospodarczą oraz prawo, Helena Urniażanka kończąc studia wykładała łacinę i historię. Ona też jako jedyna z polskich nauczycieli pozostała po wojnie w Kownie, przetrwała stalinowskie wywózki i założyła działający do dzisiaj Polski Zespół '"Kotwica'". Irena Bielska - Dąbrowska od roku 1925 po ukończeniu lituanistyki doskonale przygotowywała młodsze klasy z litewskiej gramatyki i ortografii. Jej to wielu absolwentów zawdzięczało doskonałą znajomość jęz. litewskiego, która w okresie wojny niektórym ratowała nawet życie.

Swoje 10 - lecie Gimnazjum Kowieńskie obchodziło w lutym 1929 r. uroczyście i oficjalnie w pięknej sali barokowej ratusza. Na akademii był przedstawiciel litewskiego Ministerstwa Oświaty, dyrektorzy innych szkół i organizacji społecznych. Na tym spotkaniu nadano szkole imię Adama Mickiewicza.

Od 1. 09. 1930 r. gimnazjum przeniosło się do nowo wybudowanego własnego gmachu przy ul. Leśnej (stoi do dzisiaj i jest oczywiście we władaniu Litwinów). Był to jak na ówczesne czasy budynek bardzo nowoczesny. Szerokie korytarze, jasne, malowane na różowy kolor. Dzwonki elektryczne ogłaszały przerwy i lekcje. Gmach miał centralne ogrzewanie, urządzenia sanitarne, kuchnię, stołówkę i obszerną salę gimnastyczną. Budynek został zbudowany przez Towarzystwo Akcyjne "Dompol" według projektu inż. Stanisława Kimonta. Budowę prowadził inż. Stanisław Bukowski. Na parterze mieściły się dwie klasy szkoły podstawowej pod kierunkiem doskonałej organizatorki i wychowawczyni Anny Gide. W końcu korytarza znajdowała się kancelaria prowadzona przez Wacława Rutkowskiego (o przezwisku "Pieprzyk"), który dodatkowo uczył geografii, były tam również szatnie i sala szkolnej orkiestry. Na parterze mieściła się również kaplica szkolna, można ją było powiększyć przez rozsunięcie do dwóch sal, aby pomieścić wszystkich uczniów na nabożeństwie. W każdą niedzielę i w święta ks. prefekt Władysław Wołłowicz o godz. 9.00 odprawiał Mszę św. i wygłaszał okolicznościowe kazanie. Chór szkolny prowadzony przez Leona Ślużyńskiego śpiewał podczas Mszy św., do której służyli ministranci uczniowie. W kaplicy odbywały się również postne rekolekcje. Prowadził je czasem ks. kanonik Bronisław Laus.

W karnawale odbywały się wieczorki taneczne z podziałem dla starszych i młodszych klas. Tańce przeplatane były występami teatru szkolnego oraz koła recytatorów i śpiewaków. Inscenizowano żywe obrazy, szarady i humoreski. Na studniówki klasy maturalne przygotowywały oddzielny program śpiewając piosenki wspólnie z widownią. Bawiono się przy wspólnej "herbacie" z poczęstunkiem organizowanym przez komitet rodzicielski, przeważnie za składkowe pieniądze. Imprezy te odbywały się na I piętrze w sali gimnastycznej i przyległych klasach.

Do tradycji szkolnej należały również "święto sadzenia drzewek" (ukryte święto 3 Maja) i czerwcowa wycieczka statkiem do Bruż, organizowana przez komitet rodzicielski dla uczniów i nauczycieli z rodzinami. Jak napisała o tych imprezach jedna z nauczycielek Krystyna Szukszcianka "nikt nas nie podsłuchiwał i nie podglądał, orkiestra z pełnych płuc grała marsz Pierwszej Brygady, a my byliśmy wtedy cząstką Rzeczypospolitej". Na imprezach tych mogły się swobodnie zaprezentować zastępy harcerskie, których działalność była zakazana w Litwie do 1938 r. W 1938 r. po tzw. ultimatum i nawiązaniu stosunków dyplomatycznych Polski z Litwą szykany litewskie nie ustały. Za nie wyrzucanie uczniów, których rodzice mieli w paszportach wpisaną narodowość litewską, zwalniano kolejno dyrektorów.

Maturzyści 18 matury musieli ją zdawać dwukrotnie, gdyż w I terminie Ministerstwo Oświaty nie przysłało swojego delegata. W 1939 r. uczniowie gimnazjum i nauczyciele czynnie włączyli się do pomocy uchodźcom, których tysiące przybyły z zaatakowanej przez Niemców Polski.

17. 09. 1939 r. w dniu zdradzieckiego ataku Sowietów na Polskę Litwa ogłosiła powszechną mobilizację. Powołano do wojska niektórych nauczycieli i uczniów. Część gmachu zajęły instytucje litewskie. Egzaminy maturalne w dniach 3. 05. - 14. 06. 1940 r. odbyły się mimo niepewności jutra spokojnie. Dnia następnego (15. 06. 1940 r.) na ulice Kowna wkroczyły na czołgach wojska sowieckie.

Skończyła się Niepodległość państwa litewskiego, a jednocześnie legalna działalność gimnazjum polskiego w Kownie. Jego uczniowie i wychowawcy stanęli przed nowymi wynikającymi ze stanu wojny zadaniami. Wypełnili je zaszczytnie w szeregach konspiracyjnego harcerstwa i strukturach podokręgu AK Litwa Kowieńska (Inspektorat "E") walcząc o ideały wpojone im przez wychowawców. Wielu w tej służbie poległo.

NG 49 (434)