Make your own free website on Tripod.com
Ramunë SAKALAUSKAITË Kęstutis GEČAS

Pustoszejące szkoły są skazane

Zamiary Ministerstwa Oświaty i Nauki rozpaliły dyskusję

Rozporządzenie spowodowało niepokój

"Jeśli rozporządzenie ministra oświaty i nauki Kornelijusa Platelisa nie będzie odwołane, to zostaną zlikwidowane nie tylko szkoły mniejszości narodowych, ale też działające w Litwie Wschodniej szkoły litewskie? - twierdził dyrektor Departamentu Problemów Regionalnych i Mniejszości Narodowych Remigijus Motuzas.

Rozporządzenie K. Platelisa głosi, że od 1 września 2000 roku pozostaną tylko te miejskie szkoły, które w klasach 11-12 będą liczyły co najmniej 70-100 uczniów, na wsi natomiast - nie mniej niż 30-40.

Krytykuje nie tylko opozycja

Skutki rozporządzenia ministra K. Platelisa, które odczują szkoły Litwy Wschodniej, krytykują przedstawiciele nie tylko LDPP, ale też Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej.

Członek frakcji LDPP Algimantas Salamakinas i przedstawiciel chadeków Kazimieras Kryževičius twierdzili zgodnie, że rozporządzenie K. Platelisa jest szkodliwe.

Szkoły polskie mogą zniknąć

Przedstawiciele umiarkowanego Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie ?Macierz Szkolna? twierdzili, że w przypadku, gdyby to rozporządzenie nie zostało odwołane, szkołom polskim na Litwie grozi wymarcie.

Zgodnie z planem ministra, zamiast działających obecnie w Trokach czterech szkół średnich z polskim językiem nauczania, nie pozostanie ani jedna. Powinna zniknąć również szkoła polska w rejonie święciańskim. Spośród 18 polskich szkół średnich w rejonie wileńskim pozostałoby tylko osiem.

W Solecznikach i Wilnie liczba ich zmniejszy się o połowę, mianowicie do czterech i pięciu szkół polskich.

Kto powiezie do szkoły?

Podpisane w roku ubiegłym przez ministra K. Platelisa rozporządzenie negatywnie oceniają również przedstawiciele samorządów. Zgodnie z planem reorganizacji sieci placówek ogólnokształcących, uczniów, których szkoły zostaną zamknięte, powinny dowozić do innych szkół autobusy samorządowe.

Jednakże w swym piśmie minister przyznaje, że nie zostały rozwiązane kwestie dowozu uczniów: "Najgorszą sieć dróg samochodowych mają rejony birżański, jurborski, kielmski, poniewieski, płunżański, szawelski, święciański, taurożański i orański. Większość eksploatowanych w rejonach autobusów pasażerskich jest w stanie daleko posuniętego zużycia, natomiast przedsiębiorstwa autobusowe nie są w stanie kupić nowych wozów"

Ministerstwo Oświaty i Nauki nie posiada wstępnych danych, ile ma być przydzielonych środków z budżetu samorządów na rok 2000 na przewóz uczniów. Obliczono jedynie to, że w roku 1999 koszt nauki jednego ucznia na wsi wyniósł 1500, w mieście natomiast 700 litów.

Do szkoły - 30 km przez las

Specjaliści oświaty rejonu wileńskiego twierdzą, że samorządy nie będą w stanie dowieźć na lekcje wszystkich uczniów.

Kierownik wydziału oświaty rejonu solecznickiego Antoni Jankowski powiedział, że w rejonie wileńskim są takie miejscowości, z których po zlikwidowaniu szkół dzieci musiałyby iść na lekcje 30 km przez las.

"Jedynie na program dowozu w rejonie solecznickim trzeba byłoby 0,5-1,2 mln litów. Gdyby jeszcze budować drogi i tworzyć służby oczyszczania dróg, suma wzrosłaby jeszcze bardziej" - mówił A. Jankowski.

Wytyczne - to jeszcze nie rozporządzenie

Wiceminister oświaty i nauki Vaiva Vëbraitë twierdzi, że dzieci nie będą do szkół chodziły 30 kilometrów przez las.

"Jest to wytyczna, a nie rozporządzenie. To wskazówka, jak należy czynić - V. Vëbraitë komentowała rozporządzenie ministra. - Taka decyzja jest odpowiednia, zadowoleni są z niej kierownicy wydziałów oświaty i przedstawiciele samorządów. Myślę, że posłuży ona interesom wyborców i rodzin".

Jak powiedziała wiceminister, okazało się, że infrastruktura oświaty litewskiej, w porównaniu z innymi krajami Europy Wschodniej, jest w znacznym stopniu zacofana.

Obawy Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie "Macierz Szkolna" V. Vëbraitë określiła jako upolitycznione.

W kraju jest za dużo szkół

Przewodniczący sejmowego Komitetu Oświaty, Nauki i Kultury, konserwatysta Žibartas Jackűnas twierdził, że państwu jest zbyt kosztowne utrzymywanie w każdym miasteczku szkół, w których zostałoby zapewnione nauczanie profilowane.

Parlamentarzysta opierał się na wnioskach Banku Światowego i innych ekspertów międzynarodowych, stwierdzających, że na Litwie, w porównaniu z Europą Zachodnią, jest za dużo szkół, natomiast stosunek nauczycieli i uczniów kształtuje się na zbyt niskim poziomie.

Jako przykład poseł przytoczył Danię, w której jest tylko 145 gimnazjów, a dzieci jeżdżą na lekcje nawet po 100 km.

Uczniowie stają się złoci

Ž. Jackűnas powiedział, że będą podejmowane starania, aby w każdym przypadku uwzględniać konkretną sytuację. Jednakże w szkołach, liczących po kilku uczniów nie pozostaną ostatnie klasy 10-12. Uczące się tu dzieci stają się złote, ponieważ nauka każdego z nich kosztuje rocznie do 10 tys. litów, podczas gdy średnio na Litwie ta suma sięga tylko 1000-1500 Lt.

Jednakże Ž. Jackűnas zdecydowanie opowiedział się za tym, aby w miejscowościach wiejskich zostały zachowane szkoły początkowe, w niewielkich miasteczkach zaś - szkoły dziewięcioletnie.

("Lietuvos rytas" 17 stycznia 2000 r.)

NG 5 (441)