Make your own free website on Tripod.com
Cat [Stanisław Mackiewicz]

Credo polityki narodowościowej

Niejednokrotnie na łamach "Słowa" zajmowaliśmy stanowisko antynacjonalistyczne. Stanowisko to staje się koniecznością, jeżeli do programu polityki polskiej wpiszemy następujące postulaty: Polska powinna być państwem potężnym, Polska powinna odzyskać swe ziemie historyczne, utracone w haniebnym traktacie ryskim. Naród polski powinien się stać jednym z najpotężniejszych narodów Europy.

Określamy politykę nacjonalistyczną jako metodę defensywy: Ekskluzywizm narodowościowo - etniczny jest możliwy wtedy, gdy dana narodowość nie może być asymilatorem, a ma się stać tylko ofiarą asymilacyjnej polityki innej jakiejś potężnej narodowości. Dlatego też słuszną i wskazaną rzeczą było uprawiać nacjonalistyczną obronną taktykę w Poznańskiem w roku 1902, dlatego rzeczą niesłuszną, szkodliwą jest uprawianie polityki nacjonalistycznej w Wilnie w r. 1922.

Jeżeli dana narodowość może być asymilatorem, to zważyć należy, iż nacjonalizm przekreśla możliwość asymilowania. Nacjonalizm, czyli ekskluzywizm narodowościowy nie dopuszcza do tego, aby naród się zwiększył poza rozrostem naturalnym. Gdyby jankesi byli nacjonalistami, nie byłoby Stanów Zjednoczonych, gdyby Anglicy byli nacjonalistami, nie byłoby Imperium Brytyjskiego, tego państwa, o którym z większą słusznością niż o dawnej Hiszpanii można powiedzieć, iż nigdy w nim słońce nie zachodzi - gdyby Polacy byli nacjonalistami, nie byłoby Polski.

Tak jest. Wielkiej, potężnej Polski królewskiej Jagiellonów, Batorego, Władysława IV nie byłoby, gdyby dawni Polacy posiadali mentalność pp. Głąbińskich (profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, ekonomista; jeden z przywódców Narodowej Demokracji; w 1923 r. - minister i wicepremier w rządzie Witosa) i Lutosławskich (ksiądz, poseł, bliski współpracownik i przyjaciel Dmowskiego, głośny mówca sejmowy). Schodząc z gruntu dokumentów i dowodów historycznych na plastyczniejszą i popularniejszą platformę poezji, zapytamy się, czy "Trylogię" Sienkiewicza, na której tylu Polaków uczyło się polskości i patriotyzmu, traktować można jako utwór nacjonalistyczny? Różnobarwność wspaniała języków, ras, pochodzenia, ten brak jednolitości, które maluje Sienkiewicz w obrazach królewskich obozów zbrojnej Rzeczypospolitej, ci wierni Polsce semeni, Tatarzy, Wołosi, Niemcy, Litwini, Ormianie, ta mozaika narodowości, dla której cementem była, również z różnych etnicznych składników zbudowana, szlachta polska. Żywa twórczość polegająca na budowaniu z różnych etnicznych elementów, dzięki atrakcji kultury polskiej, jednego państwa polskiego stanowiła istotę imperializmu polskiego. Kontynuatorem takiej polityki jest dziś w Polsce tylko myśl konserwatywna.

Z założenia: Polska musi być państwem potężnym, wypływa wniosek: Polska musi asymilować oraz pozyskiwać sobie wiernych obywateli, z tego zaś wniosku nakaz bezwzględny: Polska nie może uprawiać polityki nacjonalistycznej. Nie rozumie tego prof. Głąbiński, gdy dnia 21 bm. w swej programowej mowie przemawia w te słowa:

"W myśl wniosku nagłego przez nas do Sejmu wniesionego - domagać się będziemy zabezpieczenia Polakom należnego udziału we wszystkich urzędach i zakładach państwowych i handlowych, niemniej we wszystkich koncesjach przemysłowych i handlowych, w dostawach publicznych, w handlu artykułami monopolowymi. W razie wprowadzenie ograniczonej liczby (numerus clausus) w zakładach naukowych, w koncesjonowanym przemyśle i handlu, należy zastrzec dla Polaków pierwszeństwo".

Jest to program nacjonalistyczny tego rodzaju, przed jakim przestrzegał Mikołaja II oświecony i rozumny premier hr. Witte (Sergiusz Witte - minister skarbu, pierwszy premier Rosji (1905 - 1906); chodziło m. in. o szowinistyczną działalność ?Czarnej Sotni").

Narodowa Demokracja (i wszystkie grupy, które świadomie lub nieświadomie - solidaryzują się z jej programem) nie jest konserwatywną ani prawicową, natomiast jest nacjonalistyczną. Po części wypływa to z demokratycznego, po części z niemieckiego charakteru jej psychiki.

Pierwotnie ND ograniczała swe aspiracje jedynie do etnograficznych obszarów Polski. Niewątpliwie czyniła to pod wpływem skrajnie demokratycznych zasad, które wysuwała w początkach swego istnienia. Gdy się jednak zdecydowała na częściowy, bardzo a bardzo powściągliwy imperializm, to uznała za jedynie słuszną taktykę niemiecką.

Niemiecki imperializm polegał właśnie na przekształcaniu w krótkim okresie nie tylko psychiki, lecz i materiału asymilowanej ludności. Imperializm niemiecki nie tyle chciał kulturalnie asymilować, ile po prostu wchłonąć, zniszczyć. Dlatego hasłem jego było ?ausrotten?. Zupełnie tę samą metodę chcą dziś w Polsce stosować Demokraci Narodowi. Jednakże Polska, to nie Niemcy. Stosunek procentowy ludności polskiej i niepolskiej w naszym państwie jest inny zupełnie niźli w Niemczech niemieckiej i nieniemieckiej. Tradycyjna taktyka naszego imperializmu była też zupełnie inna.

Gdy przy otwarciu obecnego Sejmu niektórzy posłowie i senatorowie zamiast polskiego "ślubuję" mówili rusińskie "prysiahaju", oburzenie swe wypowiedziała zarówno nacjonalistyczna, jak i lewicowa prasa krótkowzrocznej Warszawy. Nikt nie przypomniał świetnej mowy ks. Maciejewicza, gdy w Dumie rosyjskiej bronił prawa składania przysięgi w języku macierzystym (Stanisław Maciejewicz - ksiądz, kaznodzieja gimnazjów wileńskich, walczył z rusyfikacją szkolnictwa. Poseł do III i IV Dumy (1907 - 1917); związany z Ligą Narodową. W r. 1919 poseł do Sejmu Ustawodawczego ze Związku Ludowo - Narodowego, następnie w Zjednoczeniu Mieszczańskim. Od listopada 1922 r. - senator (niezależny). W sierpniu 1923 w Wilnie skrytykowany przez Piłsudskiego w wykładzie za rozgłaszanie plotki o kontaktowaniu się Naczelnika Państwa z Tuchaczewskim podczas bitwy warszawskiej. W następnych latach poświęca się kapłaństwu, choruje). Nikt nie miał odwagi cywilnej oświadczyć, iż w języku rodzinnym składana przysięga wierności państwu polskiemu szczerszą będzie, niźli powtarzany za Marszałkiem tekst urzędowy.

Wypowiadaliśmy także na łamach "Słowa" przekonanie, iż względem Żydów należy stosować nie asymilacyjną, lecz antyasymilacyjną politykę. W artykule "Sprawy żydowskie" wykazaliśmy, iż obóz nacjonalistyczny nie posiada żadnego w sprawie żydowskiej programu.

Przekonanie, iż wobec Żydów należy stosować konsekwentną politykę antyasymilacyjną, zyskało uznanie nawet wśród członków Demokracji Narodowej. Jest to objaw bardzo znamienny, jeden z tych objawów, który świadczy, iż oficjalny program tego stronnictwa, ułożony za zaborów, obecnie konsekwentnie stosowany, rodzi same niekonsekwencje w naszym życiu państwa niepodległego.

Z programu defensywy nacjonalistycznej czasu zaborów uróść powinien program ofensywy imperialistycznej w chwili, gdyśmy, dzięki łaskawym wyrokom Opatrzności, odzyskali państwo niepodległe. Niestety jednak, tak nie jest. Kontynuatorowie Ligi Narodowej, zamiast dla potęgi, pracują na zgubę państwa polskiego. Zamiast zwiększać ilość wiernych obywateli państwa, ciskają kamieniami w tzw. mniejszości narodowe. Żydów powinno się traktować inaczej niż wszystkie mniejszości narodowe, których asymilacja jest nad wyraz pożądana.

"Słowo" 28 XII 1922.

NG 8 (444)