Make your own free website on Tripod.com
Irena Kołsowska

W obronie interesów rolnika

Rozmowa z Antonim Bandalewiczem, właścicielem indywidualnego gospodarstwa rolnego w Butrymańcach

- Wizerunek litewskiego rolnika kojarzy się z mężczyzną w wieku przedemerytalnym. Dlaczego młody mężczyzna nie wybrał popularnego przed kilku laty "biznesu", a zajął się prowadzeniem własnego gospodarstwa rolnego?

- Kiedy w 1991 roku zakładałem własne gospodarstwo, rolnictwo przynosiło całkiem niezłe zyski. Wielu moich kolegów próbowało sił w handlu, niestety, był to interes krótkotrwały. Rolnictwo wydało mi się czymś bardziej stabilnym. Ponadto byłem wówczas studentem agronomii Akademii Rolniczej w Kownie. Byłem pewny, że zdobyta podczas studiów wiedza pomoże mi w prowadzeniu gospodarstwa.

- Jakie były początki Pana działalności farmerskiej?

- Inicjatywa założenia gospodarstwa rolnego należała do ojca. Nasz park techniczny składał się wówczas z 20 - letniego traktora, przyczepy i pługów, które ojciec wycofując się ze spółki otrzymał w zamian za akcje. W pierwszych latach działalności uprawialiśmy 45 ha odzyskanej ojcowizny. Teraz mamy prawie 150 ha ziemi dzierżawionej. Posiadamy cały niezbędny do pracy na roli sprzęt. Ostatnio sprowadziliśmy z Niemiec kombajn MDW, który mimo 10 - letniego stażu jest o wiele wydajniejszy niż jego rosyjskie odpowiedniki.

- Co jest głównym kierunkiem działalności gospodarstwa?

- Ze względu na niską urodzajność tutejszych gleb uprawiamy przede wszystkimżyto. Część zasiewów zajmuje gryka, przenżyto. Hodowlę bydła ograniczyliśmy wyłącznie do potrzeb własnych.

- Ostatnio szeroko propagowana jest uprawa tzw. kultur nietradycyjnych: truskawek, porzeczek itd. Nie zamierza Pan wprowadzać zmian we własnym gospodarstwie?

- Eksperci od zasad wolnego rynku często mówią o konieczności szukania przez rolnika nowych kierunków działalności, nikt nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie: skąd wziąć pieniądze? Potrzebne są przecież ogromne inwestycje. Pożyczki bankowe raczej nie wchodzą w rachubę, bo ich oprocentowania są wręcz bajeczne. Założenie niskopiennego sadu kosztowałoby ok. 40 tys. Lt. Skąd wiadomo,że kiedy pojawi się pierwszy plon będzie również rynek zbytu? Rolnicy nie są pewni jutra, to co tu mówić o bardziej odległej przyszłości.

- Podczas wyjazdów zagranicznych zapoznał się Pan z warunkami pracy rolników w Szwecji i Danii. Czy po wejściu Litwy do Unii Europejskiej rolnik litewski będzie w stanie konkurować ze swoimi europejskimi kolegami?

- Na Zachodzie każdy rolnik otrzymuje subsydia w zależności od wielkości gospodarstwa. U nas - subsydia naliczane są do ilości skupowanego urodzaju, na który i tak wyznacza się kwoty. Ponadto państwo litewskie zamiast bronić producenta krajowego otwiera granicę przed tanią żywnością z UE, jednocześnie nie czyniąc nic w kierunku odzyskania utraconego rynku wschodniego. Jedyną realną ulgą, jaką jako rolnik odczuwam, jest zwolnienie od podatku na ziemię. Tyleże jest to uwarunkowane pozycją wsparcia rolników przez samorząd solecznicki. Są rejony, gdzie rolnicy nie mają i tej ulgi.

- Wobec tego czyżby z pracy na roli można byłożyć?

- Można, pod warunkiem,że prowadzi się wielkie gospodarstwo. 10 - 15 hektarów nie ma racji bytu.

- Jakiej pomocy oczekuje rolnik od państwa?

- Pomocy? Raczej nieszkodzenia. Obecna sytuacja rolnictwa na Litwie nie napawa optymizmem. Ze względu na rosnące standardy jakości skupowanego mleka, których rolnik nie jest w stanie osiągnąć bez niezbędnego sprzętu dojeniowego, zaczyna się masowy ubój krów. Czyżby państwo nie zastanowiło się nad tym, że mleka z zagranicy nie przywieziesz? Zboże też jest coraz tańsze, a paliwo - droższe. W 1997 roku za tonę żyta rolnikowi płaciło się 630 Lt, litr oleju napędowego kosztował 1,05 Lt. W tym rokużyto ma być skupywane po 300 Lt za tonę, podczas gdy za litr paliwa trzeba zapłacić 2 Lt. Wysokie oprocentowania kredytów bankowych hamują rozwój już istniejących gospodarstw rolnych i uniemożliwiają powstawanie nowych.

- O ile solecznickiemu rolnikowi jest pomocna współpraca z Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego w Białymstoku?

- Dzięki specjalistom z Szepietowa, bowiem całkiem niedawno siedzibę Ośrodka przeniesiono do Białegostoku, poszerzyliśmy swoją wiedzę w prowadzeniu gospodarstw. Właśnie stamtąd mamy wiele dobrych gatunków upraw zbożowych, ziemniaków. Moim zdaniem, współpraca z Ośrodkiem musi być kontynuowana.

- Czym tłumaczy się Pana decyzja uczestniczenia w wyborach samorządowych z ramienia AWPL?

- Rejon solecznicki jest rejonem rolniczym. Uważam,że rolnicy musieliby mieć więcej swoich przedstawicieli w Radzie samorządu, którzy broniliby ich interesów, służyli rozwojowi rolnictwa na Litwie i polepszeniu sytuacji mieszkańców wsi.

NG 9 (445)