Make your own free website on Tripod.com
Liliana Narkowicz
Lozanna

"Dokuczają Ci, Juliuszu, bez końca..."

W jednym ze styczniowych numerów "Naszej Gazety" po przeczytaniu artykułu "Cichy Rok Słowackiego" pomyślałam sobie, że nic tu ująć. Rzeczywiście, na parnasie naszej literatury Mickiewicz triumfował, triumfuje i chyba wciąż będzie triumfował nad Słowackim.

Zygmunt Krasiński, któremu historycy przypisali imię "trzeciego wieszcza", o Juliuszu powiedział, że na "króla nam wygląda, kiedy zacznie mowie polskiej rozkazować". Mickiewicz - to tekst, Słowacki - to proroctwo i ... styl. Do Krasińskiego należą też słowa, iż nikt tak, jak Słowacki "smukle, gibko, fantastycko po polsku nie pisał." Więc i poezja poety jest elitarna, dla wybranych.

Po przejrzeniu okolicznościowych publikacji w prasie za Rok Mickiewicza i Rok Słowackiego kolejny raz zastanawiałam się, dlaczego właśnie niezliczoną ilość razy przypominamy o tym, że Juliusz był nerwowy, porywczy, zazdrosny i stale na utrzymaniu swojej matki. I dlaczego umiemy wybaczyć Adamowi wszystkie historie miłosne, a nawet nieślubne dziecko z paryską guwernantką (nota bene wilnianką) jego dzieci, masonerię i Towiańskiego. Nie przychodzi nam na myśl, a przynajmniej nie tak często, skąd właściwie brał Adam pieniądze bawiąc się w bogatych salonach Moskwy i Petersburga lub podróżując po Krymie. Mamy pretensje do kobiet typu Karoliny z Rzewuskich Sobańskiej, której, jak sama pisała, "jedyną religią była miłość do Najjaśniejszego Pana, cara Mikołaja I", a nie potępiamy poety za jego związek ze szpiegiem carskim...

Mickiewicz, Słowacki, Krasiński byli poetami, ale też żywymi ludźmi, którym "nic co ludzkie, nie było obce".

Co do "wydawniczej pustyni", o której pisze autor, uważam, że należałoby więcej wymienić tytułów, wydawanych z okazji Roku Słowackiego. Chociaż i nie mieszkamy w Polsce, to już w sierpniu 1999 r. dotarło do Wilna jubileuszowe obszerne dzieło, chociaż znów nie tak monumentalne (sic!), jak w wypadku Mickiewicza, autorstwa Zbigniewa Sudolskiego. Dodać należy, że jest to bodajże najbogaciej ilustrowana książka o autorze "Kordiana".

Ukazał się też tom Ryszarda Przybylskiego - "Rozhukany koń". Co ciekawe, że Przybylski "świętą trójcę" szereguje inaczej niż wszyscy dotąd. A mianowicie: Krasiński, Mickiewicz, Słowacki. Kto jest ciekaw dlaczego, niech sięgnie po ten zbiór fragmentów.

Co prawda, niekoniecznie widzieć w ślad za innymi w osobie poety "szamana", ale zapoznać się z powyższą pozycją warto.

O ile praca Sudolskiego pasuje dla osób związanych na co dzień z literaturą, Przybylski dla przeciętnego czytelnika może się okazać za "trudny do przełknięcia". Więc trzecia książka, książka biograficzna o Słowackim pt. "SzatAnioł. Powikłane życie Juliusza Słowackiego" Jana Zielińskiego, która się ukazała na przełomie roku nakładem warszawskiego wydawnictwa "Świat Książki" powinna zainteresować również młodzież. Tak, jak "M jak Mickiewicz" Łubieńskiego, "Szat Anioł" Zielińskiego jest pozycją, z której wyłania się nowy wizerunek poety "dla niektórych może szokujący, ale żywy, zaskakująco współczesny?.

Autor pisze o zupełnie nowych, niż dotychczas zagadnieniach w wypadku Słowackiego: poeta i przemyt, poeta i narkotyki, poeta i ...

Do powyższej książki doskonale pasuje jako motto wiersz K. A. Kruzera o Słowackim

- "Szat Anioł":
Wkrótce jedynak wyrósł na młodzieńca;
W duszy kipiało mu wciąż jak w wulkanie,
Nagle zapragnął laurowego wieńca;
Więc w gorączkowym porywów tych stanie,
Z myślą anielską, często potępieńca,
Wzlatał w zenity lub spadał w otchłanie,
Że się w nastroju tym zdawał szalonym,
Aniołem albo Szatanem wcielonym.

Z kolei Jan Zieliński w przedmowie do swojej powieści o Juliuszu Słowackim pisze: "Pokazać to, co w nim było szatańskie, i to, co było anielskie. Pokazać naocznie, jak jedno przechodzi w drugie, jak piasek szatański powoli wypala się w górnej półkuli klepsydry duszy, jak w ciągłym żarze natchnienia, który zdaje się topić szkło pośrodku, opada w dolną półkulę czysty i złoty żużel anielski".

To prawda, że niektóre z tez stawianych przez autora potrzebują wnikliwszej analizy. Warto jednak uzupełnić swoją wiedzę chociażby o najbliższych osobach dla poety, a taką było i jaszuńsko - wileńskie marzenie - Ludwika Śniadecka. Nasi czytelnicy mniej znają o dziejach pobytu Ludwiki w Turcji, dokąd wyjechała z Michałem Czajkowskim - agentem Hotelu Lambert na Bliski Wschód, pisarzem i ...ojcem trojga dzieci. Sadykiem Paszą został już w Turcji, kiedy zagrożony wydaleniem przyjął ...islam. Pomagała mężowi we wszystkich poczynaniach, również swoim majątkiem. Przeciętna uroda, "podobna do greckiej", czar której przeniósł Słowacki przez całe życie, widocznie kryła w sobie więcej, skoro odrzucony przez nią w Konstantynopolu Zygmunt Miłkowski (chcąc się zemścić i przydać przydomek "zdrajczyni" za miłość do rosyjskiego oficera Władimira Kosakowa, który zginął na wojnie w okolicach Warny) w swoich wspomnieniach napisze o tym, że jakoby odszukała zwłoki ukochanego, którego "trumnę ze sobą zabiera i podróżując po Europie, nie rozstawała się z nią". W książce J. Zielińskiego możemy się zapoznać z nieopublikowanym wierszem T. Jeża, który o niespełnionym marzeniu młodego Juliusza pisze:

Ta się nieszczęściem kochała w Moskalu,
A Moskal zginął na wojnie tureckiej;
To poszła zabrać na Warneńskim polu
Zwłoki - a uszy w Konstantynopolu.

Przed wyjazdem do Szwajcarii przeczytałam wiele wierszy o Słowackim. Ze sobą chciałam jednak zabrać tylko ten, który nie pozostawia Juliusza w cieniu Adama. Wybrałam poetę mało znanego - Andrzeja Bursę - za to poetę, który potraktował Słowackiego jako "twórcę żywego".

Do Juliusza Słowackiego
Dokuczali ci Juliuszu bez końca
Żeś astenik pianka i marzyciel
Przy tym drugim wielkim Dębie Słońcu
Ciągle byłeś brzózką i księżycem

Z przyczepionym na siłę Zygmuntem
Ciężko ci w tej trójcy (ja rozumiem)
Piór anielskich rozwinąć motyle
Albo serca poruszyć piorunem.

A przeczułeś miasta roztańczone
Robotników co na place wyszli
Ej, widziałeś wśród mgieł i koronek
Co za sto lat będzie w trawie piszczeć

A twój Kordian ... wśród tamtej historii
Gęb zbolałych... długich pistoletów
Ten jak skoczył - to na koniu szarym
Ten jak skoczył - to przez las bagnetów

Dziś Gałczyński twym skrzydłem anielskim
wiersze toczył lśniące jak opale
A pioruny przekuwał Broniewski
i czerwone posyłał w socjalizm
Biją czcionki tysiące twych tomów
Nie miej żaluże mniej niż tamtego
Za to dzierżą nieulękłe dłonie
Nad Ojczyzną sztandar Anhellego.

Powyższy wiersz został napisany w 1953 r. Opublikowano go w "Utworach wierszem i prozą"w opr. S. Stanucha (Kraków 1969 r.)

Parafrazując z autorem "Do Juliusza Słowackiego" chcę powtórzyć: "Dokuczają Ci, Juliuszu, bez końca..."

NG 11 (447)