Make your own free website on Tripod.com
Mirosław Gajewski

Dzieje Pryciun

Gmina bujwidzka - to teren ciekawy pod względem historycznym. Znajduje się ona na północno - wschodnim krańcu rejonu wileńskiego. Centrum gminy - Bujwidze - odległe jest od Wilna o około 40 km.

Prawie każda okoliczna miejscowość ma bogatą, lecz dotąd mało znaną przeszłość. Wzmianki historyczne o niektórych z nich znajdujemy nawet w XV - wiecznych dokumentach. Dzisiaj pomówimy o jednej z ciekawszych miejscowości gminy, a mianowicie o Pryciunach. Obecnie jest to zaścianek liczący jedynie dwa gospodarstwa. Pamiątką z dawnych czasów Pryciun jest zbudowana w roku 1837 murowana kapliczka w stylu klasycystycznym. Pierwotnie przeznaczona była jako miejsce wiecznego spoczynku przedstawicieli rodu Łazarewiczów. Nie tak dawno, bo w okresie sowieckim, była całkowicie zdewastowana przez "poszukiwaczy skarbów", jednak z początkiem odrodzenia Litwy, staraniem miejscowej ludności została pięknie odrestaurowana. Kilka lat temu Pryciuny doczekały się zaszczytnego gościa - metropolity diecezji wrocławskiej, ks. kardynała H. Gulbinowicza, który był tu ochrzczony. Wróćmy jednak do czasów odleglejszych. Omawiając przeszłość tej miejscowości, równolegle postaram się krótko opowiedzieć o dziejach najbliższych okolic. Na początku należałoby spojrzeć na prahistorię tych ziem, w tym celu muszę skorzystać z materiału archeologicznego. Wykopaliska dowodzą, że okolice Pryciun były zamieszkane co najmniej od 2 tysięcy lat. Nie opodal zaścianku Dolna znajduje się dość duży kurhan. W ubiegłym roku ekipa archeologów litewskich przeprowadziła badania tego obiektu, z których wynika, że z cmentarzyska korzystano na przestrzeni kilku wieków. Znaleziska - to głównie wyroby z żelaza, brązu, ceramika, a także rewelacyjna pozłacana biżuteria z IV wieku n. e. pochodząca z regionu czarnomorskiego. Cmentarzysko prawdopodobnie działało do X - XI wieku n. e. Tyle z dziedziny archeologii. W czasach średniowiecznych Pryciuny oraz najbliższe okolice należały do Ekonomii Woj. Wileńskiego, czyli była to ziemia królewska. Wzmianki historyczne o Pryciunach udało się znaleźć z dość późnych czasów, aż z roku 1704. W tym roku król polski August II nadał wieś Szukiszki z zaściankami Pryciuliszki i Kureliszki niejakiemu Dominikowi Szaniawskiemu. Majątek liczył 4 włoki ziemi. Ówczesne Pryciuliszki można utożsamić z późniejszymi Pryciunami. Widzimy, że w tych odległych czasach centralną miejscowością dóbr była wieś Szukiszki, niekiedy nazywana też Szukianami. Była to stosunkowo nieduża majętność granicząca z wsią jezuicką Żwiniany oraz należącą do zakonu karmelitanek bosych w Pilwiszkach wsią Majkuny. Na północy Szukiszki graniczyły ze Świętnikami (majątek prestymonialny Katedry Wileńskiej), od zachodu z Okolicą Szostaków (późniejsze Korejwiszki, Szykszniszki, Fabianiszki, Wysoka). Niektórych miejscowości, na przykład majątków panów Śnieżki i Wyszomirskiego, nie da się już zlokalizować.

Po śmierci Szaniawskiego, majątek Szukiszki znów wrócił do Ekonomii Wileńskiej. Na mocy uchwały konstytucji z roku 1790 Ekonomia Wileńska została oddana Radziwiłłom. W tym też roku wojewoda wileński Karol Radziwiłł "Panie Kochanku" oddał wieś Szukiszki z zaściankami Michałowi hr. Ogińskiemu. Ten wkrótce odsprzedał majętność Józefowi Kolińskiemu. W roku 1791 Szukiszki miały już nowego właściciela - Antoniego Trappa, byłego komisarza porządkowego powiatu wileńskiego, aktualnie - kupca. Za czasów Trappa została zbudowana rezydencja w Pryciunach. W dokumencie czytamy: "(...) Antoni Trapp posydując erygował w kosztownej budowli folwark, pod nazwaniem Pryciun, przez co i wieś Szukiszki w swoim nazwaniu staje się tegoż nazwaniem aktorstwem...". Ostatni właściciel znacznie powiększył swój majątek, kupując ziemię od swych sąsiadów: w 1799 r. - wieś Gogociewszczyzna czyli Wysoka od Franciszka Szostaka, folwark Piaskowszczyzna od Bernarda Szostaka, a także inne zaścianki, takie jak Rynkowszczyzna, Zabłoszczyzna, Tautuliszki, Balińce.

W roku 1811 powiększony majątek Pryciuny znowu był w rękach Józefa Kalińskiego, który za żonę miał Kunegundę z Trappów. Po upływie kilku lat, bo w roku 1818 Pryciuny stały się własnością Antoniego Łazarewicza, piastującego urząd radcy stanu. Wraz z żoną Teklą (z domu Ehrenkrentz) mieli syna Antoniego oraz trzy córki: Natalię, Teklę i Eufemię. Koło swej rezydencji Łazarewicz wybudował kaplicę, która miała być grobowcem rodziny Łazarewiczów. Jedynym człowiekiem, który po śmierci spoczął w owej kaplicy, był właśnie senior Antoni Łazarewicz. Wdowa po Antonim wkrótce powtórnie wyszła za mąż. Wybrankiem był Artur Doliński, mający wysokie stanowisko w administracji guberni wileńskiej. Młodsze pokolenie Łazarewiczów otrzymało dobre wykształcenie, a zwłaszcza syn Antoni. Przez długi czas pracował w Zarządzie Dóbr Państwa. Po uzyskaniu emerytury pracował w oświacie, zdobył tytuł asesora kolegialnego (m. in. przez długi okres czasu był nauczycielem w szkółce niemenczyńskiej). Wiele czasu spędzał w odziedziczonych po ojcu Pryciunach. Już od roku 1840 pisywał wiersze, gromadził przyczynki historyczne, artystyczne i inne pamiątki Wilna. Od 1844 roku zaczął wydawać własnym nakładem (często z przeznaczeniem na cele dobroczynne) różne prace: tłumaczenia zachodnioeuropejskich poetów, utwory autorów krajowych. Opublikował także własne dzieła: zbiory wierszy "Ptaszyna" (1863), "Wiązanka z pierwiosnków" (1881), prace historyczne - "Opis dzienny szkół i Uniwersytetu" (1876), "Diariusz znaczniejszych wypadków w Wilnie z 1781 - 1824" (1876). Po powstaniu styczniowym zyskał popularność jako pisarz dewocyjny - opublikował kilka modlitewników i książek do nabożeństwa. Próbował swych sił także na niwie pedagogiki - przygotował i wydał kilka podręczników szkolnych, a mianowicie: "Elementarz z czytankami" (1879), "Elementarz polski" (1894), "Zarys geografii powszechnej" w wierszowanym opracowaniu. Dzieła swe najczęściej publikował pod pseudonimem Władysław Tekieliński (lub Teliński). Pod koniec życia Łazarewicz zajął się badaniem cmentarzy wileńskich i skrzętnie inwentaryzował ich nagrobki. Zbierał także przysłowia ludowe, stare druki. Pozostawił w rękopisie "Opis cmentarzy wileńskich katolickich". Powszechnie szanowany, znany z dobroczynności zmarł bezżennie w 1905 roku. Pochowany na Rossie, obok matki, sióstr i dalszej rodziny.

W połowie XIX wieku Pryciuny były swoistym centrum kultury tych terenów, często zbierała się tu na wakacje inteligencja wileńska. Przed powstaniem styczniowym majątek należał do Antoniego Łazarewicza i Karola Mongina, który poślubił siostrę Antoniego Natalię. Wielkie zmiany w życiu Pryciun przyniósł wybuch powstania. Karol Mongin został oskarżony przez władze carskie o udzielanie pomocy powstańcom (pretekstem oskarżenia był donos sporządzony przez jednego z gospodarzy arendujących ziemię od Pryciun). Mongina zesłano do guberni orenburskiej, miasta Sterlitamak, skąd już nigdy nie wrócił. Majątek postanowiono sekwestrować, jednak dzięki prośbom Natalii Monginowej i protekcji niektórych urzędników czasowo zostawiono go w spokoju, nałożone jednak zostały wysokie podatki. Z pierwszych lat popowstaniowych pozostał opasły foliał dokumentów, znajdujących się obecnie w jednym z archiwów wileńskich. Interesuje nas zwłaszcza lustracja majątku, na podstawie której można odtworzyć wygląd ówczesnych Pryciun. Otóż, majątek liczył ponad 1200 hektarów gruntów uprawnych, łąk i lasów. W obrębie pryciuńskim były wsie: Nowosiołki, Wysoka, Szukiszki oraz zaścianki: Łazaryszki, Balińce, Dolna, Leoniszki, Anto - punża. Budynki dworskie pochodziły prawdopodobnie z przełomu XVIII - XIX wieku. Dom mieszkalny drewniany, oszalowany, z gontowym dachem, nieduży ganeczek na słupach. Był to dość pokaźny budynek, bo liczył aż 6 pokoi czystych, miał 4 kaflowe piece. Jak się zdaje, miał wygląd typowego dworku kresowego. Prawie identyczna co do budowy i wymiarów była oficyna, która stała nie opodal. W niedalekiej odległości stało ogromne gumno, spiżarnia, obory, stajnie, wozownia oraz kamienna lodownia (jedyny, prócz kaplicy, budynek, który przetrwał do naszych czasów). Gospodarstwo otaczał wielki, liczący ponad 100 drzew sad owocowy. W odległości paruset metrów, na wzgórzu, przy trakcie bystrzyckim między starymi sosnami bielała kaplica. Na ziemiach pryciuńskich była jedna karczma w zaścianku Dolna, którą w owych czasach arendował Żyd. Owa karczma stała tam już od bardzo dawnych czasów. Dokument z pocz. XVIII wieku wspomina o "karczmie Wejny", którą można zlokalizować w późniejszym zaścianku Dolna. Miejsce to było bardzo dogodne dla handlu, gdyż znajduje się na skrzyżowaniu dość ludnych traktatów - bystrzyckiego (m. in. do Łyntup, Połocka) oraz punżańskiego (w Punżanach działała przeprawa przez Wilię, znana już od co najmniej XVI wieku). Prowadziła stąd także droga do wsi Bryże, gdzie też był prom na Wilii. Ale wróćmy do Pryciun. Jak już pisałem wyżej, rodzina właścicieli majątku popadła w niełaskę władzy carskiej. W 1865 roku, na mocy ukazu cara majątki walczących o niepodległość Polaków muszą być sprzedane osobom pochodzenia rosyjskiego, przybyłym z guberni centralnych. Otóż w 1867 roku dwór Pryciuny został pod przymusem sprzedany za sumę 16 tysięcy rubli niejakiemu Aleksandrowi Gorbaniowowi. Jak się zdaje, był on w dobrej komitywie z Arturem Dolińskim, który, jak już wiemy, był spokrewniony z rodziną Łazarewiczów. Był on ważnym urzędnikiem we władzy gubernialnej. W ciągu następnych dziesięcioleci majątek faktycznie dalej zostawał we władaniu dawnych właścicieli, chociaż formalnie należał do A. Gorbaniowa, który większą część swego życia spędzał w rdzennej Rosji.

W końcu XIX wieku rozpoczęła się powolna parcelacja ziem majątkowych. Gospodarze arendujący ziemię dworską powoli wykupywali ją, często zaciągając pożyczki w Rosyjskim Banku Rolnym. Powstała spora ilość niedużych zaścianków, których właścicielami była jedna, rzadziej dwie rodziny. Ziemia przy samym dworze Pryciuny przeszła w posiadanie rodziny Rodziewiczów. Dawni właściciele zostawili sobie dworek, a także kilka hektarów gruntu koło swej siedziby. W roku 1899 na byłych ziemiach pryciuńskich były następujące zaścianki (i ich nowi właściciele): Wygoda, Kostulin, Giewciany (Miłosz), Lindwipol, Romusiewo (Czepułkowski, Romusiewski), Antonopol - Teklany (Łakis), Dolna (Gajewski), Arturowo (Kuleszo), Szukiszki, Franopol, Balińce (Wąsowicz), Łazaryszki (Gajewski), Bryżyszki (Orłowski), Rynkowszczyzna (Balciul, Maculewicz), Symonówka (Sienkiewicz), Natalin I i II (Pieszko), Dolinowo (Czepułkowski), Wysoka (Kieżun), Maripol (Sokołowski), Leoniszki (Werkowski).

W roku 1905 zmarł Antoni Łazarewicz, po nim własność do pozostałości Pryciun przechodzi do Artura Dolińskiego. Po upływie sześciu lat, w roku 1911 umiera i Doliński (pochowany na cmentarzu Rossa, dotychczas istnieje piękny pomnik z czarnego granitu). Majątek został przejęty przez zakonnice, które należały do bezhabitowego zakonu Sióstr od Aniołów. Zakonnice prowadziły także Stowarzyszenie Dobroczynne ?Labor?, mieszczące się w Wilnie przy ulicy Trockiej 11. Przejęcie Pryciun przez zakonnice można wytłumaczyć tym, że jedną z nich była córka Dolińskiego, Ludwika. Miały w majątku letnią rezydencję, prowadziły także własną gospodarkę rolną i tak pozostało aż do końca lat czterdziestych, do chwili, gdy ?zawitało? do Pryciun NKWD.

Okres międzywojenny był łaskawy dla tych terenów i miejscowej ludności. W latach dwudziestych w Pryciunach, w budynku majątkowym otwarto 4 oddziałową szkołę, nie opodal w kaplicy odbywały się nabożeństwa 2 razy w tygodniu odprawiane przez proboszcza bujwidzkiego, pod opieką zakonnic i miejscowego nauczyciela uroczyście obchodzono święta państwowe i kościelne. Okres wojny i pierwsze lata powojenne przyniosły nowe zmiany. Najpierw pożoga wojenna, później ?polowania? NKWD, kolektywizacja, repatriacja. Sowieckie służby represyjne już od kilku lat miały na oku zakonnice oraz szkołę w Pryciunach. Aż się wyjaśniło, że ukrywa się tu zagrożony przez NKWD i poszukiwany kapłan jezuita o. Antoni Ząbek. Wiosną 1950 r. zostały aresztowane zakonnice oraz ukrywający się kapłan. Aresztowany został także ostatni kierownik Pryciuńskiej Szkoły Podstawowej Medard Gajewski, który brał czynny udział w ukrywaniu poszukiwanego Antoniego Ząbka. Zatrzymano go w Wilnie na dworcu kolejowym. Przybył właśnie z uczniami szkoły w Pryciunach na wycieczkę do Wilna.

Z czasem podupadłe budynki dworskie zostały rozebrane. Teraz można odszukać tylko porosłe chwastami fundamenty.

Z inicjatywy bujwidzkiego proboszcza przez ostatnie dwa lata, w końcu lipca, w dniu św. Ignacego Loyoli (patrona kaplicy) była odprawiana Msza św. polowa, na którą tłumnie zbierała się okoliczna ludność. Jest to piękny powrót do dawnej tradycji. Mam nadzieję, że i w przyszłości stare Pryciuny doczekają się tak licznych gości, spotykając ich cieniem wiekowych sosen i powiewemłagodnego wiatru na wzgórzu przy kaplicy.

NG 15 (451)