Make your own free website on Tripod.com
Wysiedlenia z Baranel

W okolicy Podbrzezia i Niemenczyna starsze osoby wspominają wydarzenia z lat 1942 - 1944, a które są mało znana szerszemu ogółowi. Z opowiadań wynika, że 26 października 1942 do wsi Baranele gminy podbrzeskiej (z relacji świadków tych wydarzeń) przybył oddział wojska litewskiego pod dowództwem generała Plechavičiusa, wyposażony w karabiny maszynowe i materiały wybuchowe. W ślad za nim przybył też inny obóz, ale już nie z żołnierzami. To byli Litwini przywiezieni z Sejn i Suwałk. Dalsze działania ze strony wojska litewskiego były szybkie i zorganizowane. Żołnierze podchodzili do każdego domu. W ciągu 15 minut wszystkich wyprowadzano na zewnątrz i każda rodzina musiała oddać cały swój dobytek, zbierany latami, nowym gospodarzom. Ludzie płakali, wołali o pomoc, ale lodowaty wyraz twarzy żołnierzy i broń wycelowana w ich kierunku, nie dawały żadnej nadziei na coś innego, jak tylko na przymusowe wykonywanie rozkazów.

W taki sposób wysiedlono całą wieś zaczynając od zagrody Ignacego Szynkowskiego, Alfonsa Zinkiewicza, Jakuba Sosnowskiego, Józefa Sosnowskiego, Tomasza Hryniewicza, Kazimierza Sosnowskiego, Józefa Baczula, Władysława Piotrowskiego, Konstantego i Jana Gasparańca, oraz wielu innych. Wszystkich przywieziono do wsi Glinciszki, gdzie znajdowała się cała masa ludzi z innych okolic. Mieszkali w piwnicach byłego dworu pana Jeleńskiego. Po pewnym czasie dowództwo doszło do wniosku, że więźniowie, których większość stanowili ludzie starzy i dzieci, nie są niebezpieczni i postanowiono wszystkich zwolnić. Ten okres był najtrudniejszy dla tych osób, ponieważ o znalezienie schroniska nie było łatwo. Najczęściej zamieszkiwali u krewnych. Po upływie prawie roku rdzenni właściciele wrócili do swych rodzinnych i spustoszonych gospodarstw, gdyż "tymczasowi" gospodarze wyprowadzając się pozabierali wszystko, a czego nie zabrali, to sprzedali.

Interesujący materiał na dany temat można znaleźć na łamach gazety "NEPRIKLAUSOMA LIETUVA", wydanej 15 października 1942 roku. Cytuję:"Šiemet birž. men. Panevežio srities komisaras sukviete Ukmergej kai kuriu apskr. viršininku, agronomu ir vokiečiu pareigunu susirinkimą. "sakęs užrakinti duris, komisaras praneše sukviestiesiems, kad tam tikram suvalkiečiu ukininku skaičiui teksią iš savo iki išsikelti ir perleisti juos iš Vokietijos grižtantiems vokiečiams-repatriantams. Suvalkiečiams ukininkams esą reikalinga parupinti kitur ukiai. Tam tikslui busią paimti ukiai iš rusu ir lenku. Lietuviai, kurie buvo pakviesti, buvo ?pareigoti surasti apskr. 150 lenku ir rusu iki. Tu ukiu savininkai tuojau busią pašalinti. Visa tai sakyta laikyti griežtoj paslapty, kurios išdavimas busiąs vokiečiu teismo sprendžiamas." ("Komisarz powiatu poniewieskiego zwołał w czerwcu bieżącego roku w Wiłkomierzu zebranie niektórych naczelników powiatów, agronomów i funkcjonariuszy niemieckich. Komisarz kazał zamknąć drzwi i zakomunikował zgromadzonym, że pewna część rolników Suwalszczyzny będzie musiała opuścić swoje gospodarstwa i oddać je wracającym z Niemiec repatriantom Niemcom. Rolnikom z Suwalszczyzny gdzie indziej trzeba przydzielić gospodarstwa. W tym celu zabrane zostaną gospodarstwa Polaków i Rosjan. Zaproszeni Litwini byli zobowiązani do znalezienia w powiecie 150 gospodarstw Polaków i Rosjan. Gospodarze tych majętności zaraz będą usunięci. Nakazano wszystko to zachować w ścisłej tajemnicy, której zdrada będzie rozstrzygana przez sąd niemiecki.") Ostatnia wojna zostawiła głęboki ślad w społeczeństwie litewskim.

Powyższy praktycznie nieznany szerszemu społeczeństwu epizod wojenny, nie budzi dziś specjalnych emocji, ale wart jest przypomnienia i odnotowania w pamięci potomnych. Poszkodowanym na pewno należy się nie tylko moralna, ale w ramach rozpoczętej akcji wypłat kompensacyjnych przez Niemcy, możliwie i materialne odszkodowanie. Tym bardziej, że dotyczyło to kilkuset rodzin, na co nasze państwo widocznie byłoby stać. J. S.

Od redakcji: temat wysiedlenia polskich rodzin z okolic Podbrzezia i Niemenczyna oczekuje swego naświetlenia. Dziś, po upływie ponad pół wieku od wymienionych wydarzeń, można spojrzeć na nie, jako na jeszcze jeden z epizodów trudnej historii Ziemi Wileńskiej. Osoby, które pamiętają tamte wydarzenia, zapraszamy nałamy "Naszej Gazety".

NG 19 (455)