Make your own free website on Tripod.com
dr Irena Mikłaszewicz

Likwidacja Wileńskiego Seminarium
Duchownego i sprawa arcybiskupa
R.Jałbrzykowskiego

Jedno z najważniejszych ogniw w strukturze diecezjalnej Kościoła katolickiego stanowi Seminarium Duchowne; jego istnienie gwarantuje w ogromnym stopniu kontynuację posługi duszpasterskiej w diecezji. Rządzący diecezją w Litewskiej SRR za wszelką cenę starali się seminaria utrzymać, mimo dążenia władz komunistycznych do całkowitej likwidacji tego typu uczelni.

Wileńskie Seminarium Duchowne rozpoczęło pracę 1 X 1944, wznawiając nauczanie po okresie jego niedziałania, kiedy zostało zamknięte przez Niemców w 1942 r.

Na sześcioletnich studiach w 1944 r. pobierało naukę 68 kleryków, w tym kilku Litwinów. Rektorem Seminarium został, tak jak przed wojną, ks. J. Uszyłło, a wśród grupy 19 profesorów uczelni byli dwaj Litwini: abp M. Reinys i ks. W. Taszkun. Należy odnotować fakt nauczania obowiązujących w Seminarium, obok charakterystycznych dla tego typu uczelni przedmiotów, także języków litewskiego, rosyjskiego i polskiego, przy czym język polski wykładano tylko na 1 roku, język litewski od 1 do 5 roku, a rosyjski obowiązywał na wszystkich 6 latach. Mimo trwających od chwili zajęcia przez wojska radzieckie Wilna aresztowań, także wśród księży, władze nie ingerowały na razie w sprawy funkcjonowania struktur kościelnych. Od grudnia 1944 r. rozpoczął urzędowanie litewski pełnomocnik Rady ds. Kultów Religijnych A. Gailevičius. Już 25 XII 1944 przygotował on specjalne "Memorandum o seminarium duchownym w m. Wilno" adresowane do I sekretarza KC KP (b) Litwy A. Sniečkusa, przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych Litewskiej SRR M. Gedvilasa i komisarza NKGB Lit. SRR A. Guzevičiusa. Stwierdzał w nim m. in., że przed wojną "seminarium wileńskie odegrało wielką rolę w przygotowaniu kadry w duchu polskiego nacjonalizmu. Identyczną politykę hierarchia wileńskiego episkopatu prowadzi dzisiaj. Mimo iż Wilno jest stolicą Litewskiej SRR, także w tym roku do seminarium duchownego cały kontyngent na pierwszy semestr został dobrany spośród Polaków. Zajęcia w seminarium odbywają się w języku polskim. Wszyscy wykładowcy, profesorowie są narodowości polskiej". Metropolitę wileńskiego abpa R. Jałbrzykowskiego A. Gailevičius charakteryzował jako "zajadłego polskiego nacjonalistę", z którego polecenia księża archidiecezji wileńskiej byli kierowani do pracy na Białorusi. To, w ocenie litewskiego pełnomocnika, stanowiło dowód, że "hierarchia wileńskiego episkopatu, realizując instrukcje Watykanu, próbuje nasilić rzymsko - katolicką ekspansję na terenie ZSRR wykorzystując w tym celu kadry przygotowane w Wileńskim Seminarium Duchownym". Poza tym A. Gailevičius wysuwał zarzut, że Seminarium rozpoczęło działalność nielegalnie, nie informując o tym władz. W związku z tym, proponował Seminarium Wileńskie, jako "gniazdo reakcyjnej polskiej polityki nacjonalistycznej" zamknąć, a pozostawić na terenie Litwy jedno Kowieńskie Międzydiecezjalne Seminarium Duchowne.

9 II 1945 Rada Komisarzy Ludowych Litewskiej SRR przyjęła uchwałę o otwarciu Kowieńskiego Seminarium Duchownego.

Jak wynika z pisma przewodniczącego Rady ds. Kultów Religijnych I. Polańskiego do M. Gedvilasa, decyzja władz litewskich w tej sprawie nie była konsultowana z Radą w Moskwie. W odpowiedzi na zarzut I. Polańskiego, A. Gailevičius wyjaśniał zaistniałą sytuację w sposób następujący: "Uchwała Rady Komisarzy Ludowych Litewskiej SRR nr 53 z 9 II 1945 r. o otwarciu katolickiego seminarium duchownego w m. Kowno w rzeczywistości stanowi tylko formalność, ponieważ to międzydiecezjalne seminarium działało już od dawna. Podstawowy cel danej uchwały polegał przede wszystkim na tym, aby zamknąć wileńskie polsko - nacjonalistyczne reakcyjne seminarium duchowne i jednocześnie z tym rozbroić duchowieństwo katolickie, ponieważ oficjalnie w prasie zamieszczono zezwolenie na działalność seminarium duchownego w m. Kowno".

20 II 1945 rektor Seminarium Wileńskiego otrzymał nakaz NKWD opuszczenia zajmowanego gmachu i zaprzestania działalności uczelni. 1 III 1945 ks. J. Uszyłło wystosował do Rady Komisarzy Ludowych Litewskiej SRR pismo z prośbą o umożliwienie zakończenia roku szkolnego; obalał w nim także wysuwany zarzut, że uczelnia działała nielegalnie. Rektor Seminarium twierdził mianowicie, że o rozpoczęciu nauki został poinformowany m. in. pełnomocnik Rady ds. Kultów Religijnych. O tym, że władze wiedziały o działalności Seminarium i że ten fakt był początkowo przez nie tolerowany świadczy chociażby wizyta korespondenta urzędowej agencji TASS, który 12 XII 1944 przeprowadził z profesorem Seminarium ks. J. Ellertem wywiad na temat prześladowań duchowieństwa polskiego przez okupantów niemieckich. Korespondent TASS zaznaczył w tym wywiadzie, że rozmowę przerwało wejście studentów, z którymi prof. J. Ellert miał zajęcia. Kolejna rozmowa miała się odbyć 21 - 22 XII 1944, nie wiadomo jednak, czy doszła do skutku. Można raczej przypuszczać, że się nie odbyła, ponieważ przygotowany wywiad z J. Ellertem nie został opublikowany.

Metropolita wileński abp R. Jałbrzykowski nakazał przeniesienie Seminarium Wileńskiego do Białegostoku. Klerycy oraz profesorowie w ramach repatriacji wyjechali do Polski, uruchamiając już na wiosnę 1945 r. działalność Seminarium w Białymstoku. Fakt zezwolenia na przeniesienie Seminarium do Polski świadczy, że władzom komunistycznym, zarówno moskiewskim jak i litewskim, zależało na likwidacji od razu po wojnie placówek polskich w Wilnie. Sprzyjała temu konsekwentnie prowadzona walka z Kościołem, w ramach której nie mieściło się również otwarcie litewskiego Seminarium w stolicy republiki, o co później zabiegała kuria archidiecezji wileńskiej.

Rozpracowywany od grudnia 1944 r. plan likwidacji Seminarium Wileńskiego, zrealizowany w lutym 1945 r., zbiegał się w czasie z szerszą akcją wymierzoną przeciwko polskiemu duchowieństwu w Wilnie. W styczniu i pierwszej połowie lutego 1945 r. litewskie organy NKGB realizowały zatwierdzony przez szefa NKGB ZSRR Mierkułowa operację, celem której było "ujęcie najbardziej aktywnych uczestników polskiego nacjonalistycznego podziemia i jego inspiratorów ze środowiska duchowieństwa katolickiego". W wyniku tej akcji dokonano rewizji w kurii arcybiskupiej, w czterech klasztorach i kościele Ducha Świętego, aresztowano 6 księży: abpa R. Jałbrzykowskiego i kanclerza kurii ks. A. Sawickiego (24 I 1945), ks. A. Lachowicza, wikariusza kościoła św. Franciszka (pobernardyńskiego) (8 I 1945), ks. L. Pereświat - Sołtana, proboszcza Kolonii Wileńskiej (10 I 1945), kapelana AK ks. G. Pileckiego (11 II 1945). W styczniu został także aresztowany profesor Seminarium Wileńskiego ks. A. Cichoński.

Metropolita wileński został osadzony w więzieniu NKGB na Łukiszkach. Z powodu choroby abpa R. Jałbrzykowskiego wraz z nim zgłosiła się do więzienia i pielęgnowała go siostra zakonna Maria Nowak. Zostawiła ona także opis warunków, w jakich przetrzymywano arcybiskupa w areszcie. Ze względu na stan zdrowia R. Jałbrzykowski 20 II 1945 z więzienia został zwolniony i zobowiązany do nie opuszczenia Wilna. Śledztwo i przesłuchania wileńskiego metropolity w NKGB trwały do 25 V 1945.

Poza oskarżeniem o kontakty z polskim podziemiem w latach wojny, metropolicie wileńskiemu zarzucono, że po podpisaniu we wrześniu 1944 r. między rządami Litwy i Polski umowy o ewakuacji polskiej ludności sprzeciwiał się repatriacji księży. Prowadzący śledztwo oficer NKGB Todesas wręcz zarzucał R. Jałbrzykowskiemu, że wypełniając dyrektywy polskiego podziemia w ogóle nie chciał dopuścić do wyjazdu z Wilna zarówno księży, jak i świeckich Polaków.

Arcybiskup R. Jałbrzykowski odrzucał stawiane mu zarzuty, przyznawał jedynie, że uważał, iż do końca wojny księża zgodnie z własnym sumieniem mieli pozostawać w swoich parafiach i dopiero po zakończeniu działań wojennych zadecydować o wyjeździe czy pozostaniu. W rzeczywistości abp R. Jałbrzykowski zachęcał księży do pozostania w swoich parafiach, a polecał wyjeżdżać tylko kapłanom młodym, aby uchronić ich przed stalinowskim terrorem.

Zgodnie z praktyką organów bezpieczeństwa materiał dowodowy obciążający rządcę archidiecezji wileńskiej, poza nielicznie przytaczanymi zeznaniami aresztowanych księży W. Kisiela i A. Sawickiego, stanowiły donosy tajnych agentów NKGB, a z lat 1939 - 1940 - tajne raporty oraz donosy agentów litewskiej policji bezpieczeństwa "Saugumy", która także rozpracowywała R. Jałbrzykowskiego. Sporządzone na tej podstawie wyjątkowo obszerne, 14 - stronicowe, memorandum zawierało jednoznacznie negatywną ocenę metropolity wileńskiego, jako "szowinistycznego Polaka", którego cała działalność wymierzona była przeciwko Litwie, a potem władzy radzieckiej.

R. Jałbrzykowski został oskarżony o to, że w latach 1940 - 1941 był jednym z "inspiratorów" założenia podziemnej antyradzieckiej organizacji ZWZ; natomiast po wygnaniu okupanta niemieckiego z terytorium Litewskie SRR, jako metropolita archidiecezji wileńskiej "sprzyjał wszelkiej antyradzieckiej działalności kierownictwa polskiego podziemia nacjonalistycznego".

Wysuwane pod adresem R. Jałbrzykowskiego zarzuty o działalność polityczną na rzecz wrogiego władzy radzieckiej rządu Polski Niepodległej, powtarzały praktykę lat przedwojennych, kiedy polskie duchowieństwo katolickie działające na terenach ZSRR likwidowane było pod pozorem oskarżeń o działalność polityczną. Ten sam model zastosowano w Litewskiej SRR wobec księży Litwinów, oskarżając ich o wrogą wobec państwa radzieckiego działalność polityczną i nacjonalistyczną.

Sprawę R. Jałbrzykowskiego skierowano na posiedzenie Kolegium Specjalnego NKWD ZSRR. Naczelnik wydziału śledczego NKWD Litewskiej SRR proponował zastosować wobec R. Jałbrzykowskiego, jako "poddanego polskiego" - wydalenie z ZSRR. Propozycję tę akceptowało także zwierzchnictwo NKWD w Moskwie.

Wyrok Kolegium z 4 IV 1945 brzmiał krótko: "Jałbrzykowskiego Romualda Feliksowicza wydalić z terenu ZSRR do Polski" (kopia oryginału powyżej). 4 lipca R. Jałbrzykowski na odwrotnej stronie dostarczonego mu wyroku złożył podpis, że zapoznał się z decyzją Kolegium. Tak więc po powrocie do Polski 15 lipca 1945 r. metropolita wileński rozpoczął z Białegostoku zarządzanie częścią archidiecezji wileńskiej pozostającą w Polsce.

Pomijając ocenę działalności abpa R. Jałbrzykowskiego, jako metropolity wileńskiego (w historiografii litewskiej jest ona jednoznacznie negatywna, a w polskiej - pozytywna), należy odnotować, że główny zarzut władz komunistycznych dotyczył faktu, iż jako Polak abp R. Jałbrzykowski pragnął zarządzać podległą mu jednostką administracyjną Kościoła w Wilnie. Pozostawienie go na tym urzędzie na pewno sprzyjałoby zachowaniu polskości w tej części archidiecezji wileńskiej, a więc na Wileńszczyźnie, czym władze radzieckie wcale nie były zainteresowane.

Słuszność tej tezy potwierdzają inne fakty. Np. aresztowanemu w 1947 r. administratorowi archidiecezji wileńskiej abpowi M. Reinysowi, którego działalność skierowana była na zachowanie i szerzenie wpływów litewskich w archidiecezji, podczas przesłuchań w NKGB - MGB również zarzucono, że nie pozwalał księżom Polakom wyjeżdżać do Polski i namawiał do nie opuszczania Wilna zatrudnioną w katedrze służbę kościelną, też narodowości polskiej.

M. Reinys twierdził, że nigdy nie sprzeciwiał się żadnej decyzji księdza, który pragnął wyjechać do Polski, mimo iż radził kapłanom, aby nie opuszczali swych parafii, ponieważ wprowadzone przez władze ograniczenia liczby kleryków w Seminarium Kowieńskim nie pozwalały na obsadzenie parafii wakujących po wyjeździe księży Polaków kapłanami innych diecezji.

O tym, że władzom zależało na tym, aby jak najwięcej księży Polaków opuściło Litwę, świadczą także inne materiały, m. in. protokoły przesłuchań aresztowanego w 1949 r. franciszkanina o. Kamila Władysława Wełymańskiego. Stale zadawano mu pytanie: dlaczego nie wyjechał do Polski? Dołączone do jego sprawy materiały, jak wiersz "Żegnaj Wilno", "Stacje drogi krzyżowej naszej Ojczyzny" i inne utwory literackie odzwierciedlające losy Polaków w ZSRR zostały zakwalifikowane, jako ważne "dowody rzeczowe" obciążające aresztowanego. Ostatecznie o. Kamil Wełymański został skazany na 25 lat łagrów.

Pod presją władz z obawy przed aresztowaniami lub po powrocie z łagrów - do Polski wyjechało około 120 księży. Ci, którzy pozostali, jak członkowie kapituły wileńskiej prałaci L. Chalecki, L. Żebrowski, kan. J. Ellert lub ks. P. Bekisz, jako element szczególnie niebezpieczny dla władzy radzieckiej, byli poddawani nadzorowi służb bezpieczeństwa z zastosowaniem agentów - donosicieli z grona ich najbliższych współpracowników, także księży oraz podsłuchu i innych metod inwigilacji.

Ostrze represji władz radzieckich kierowało się przeciwko zakonom, z tej więc przyczyny do Polski wyjechali niemal wszyscy zakonnicy, pozostawiając w swych placówkach po 1 - 2 osoby. W 1948 r. podczas kampanii likwidacji zakonów na Litwie, pełnomocnik Rady ds. Kultów Religijnych B. Pušinis opracował projekt uchwały Rady Ministrów Litewskiej SRR ''O likwidacji "placówek" kongregacji zakonnych". Według tego projektu Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego - MGB do 15 lipca miało zadbać, aby zniknęły "z terenu Litewskiej SRR wszystkie pozostawione przez kongregacje zakonne po wyjeździe do Polski, niżej wymienione "placówki" zakonne". Dalej następowała lista zakonników, którzy mieli zostać wydaleni z Wilna: karmelici: S. Gleczman, F. Bylica; redemptorysta: F. Świątek; franciszkanin: W. Wełymański; misjonarze: J. Radżius, S. Kondratowicz, A. Trusewicz; salezjanie: S. Toporek, K. Jopp.

Uchwała nie została prawdopodobnie przyjęta, przynajmniej w kwerendzie archiwalnej nie natrafiono na ślad dokumentu, który by na to wskazywał, niemniej już sam projekt świadczy o nastawieniu władz do polskiego duchowieństwa katolickiego. Wymienione w cytowanym dokumencie osoby już w ciągu 1948/49 r. i tak zostały zmuszone do opuszczenia Wilna. Jeżeli ci zakonnicy uniknęli aresztowań, to, w najlepszym wypadku, pełnili posługę w parafiach wiejskich lub byli pozbawieni prawa publicznego sprawowania kultu, ponieważ nie zrzekli się swej przynależności do zakonów. Tak, np. F. Świątek i S. Gleczman mogli odprawiać mszę św. tylko w mieszkaniu. Taka sytuacja zmuszała niektórych księży do wyjazdu do Polski.

Na zdjęciach: arcybiskup R. Jałbrzykowski; wejście do dawnego Seminarium Wileńskiego i fragment kościoła św. Jerzego, stan obecny.

Fot. ze zbiorów prywatnych Czesława Malewskiego; Waldemar Dowejko.

NG 20 (456)